DSC01169

KAPITAN JAGIELLONII W LATACH 90-TYCH


 

Wiarę wynieśliśmy z naszych rodzinnych domów lecz nasze podejście do Boga było raczej strachem niż miłością.

IWONA – bałam się, że jeżeli zgrzeszę i szybko się nie wyspowiadam, to spotka mnie kara Boża. W głębi serca zawsze chciałam lepiej i pełniej przeżywać swoje chrześcijaństwo, jednak nie trafiłam na swojej drodze na żadną wspólnotę. Obracałam się w środowisku, gdzie codziennością były dyskoteki i imprezy oczywiście z alkoholem.

RYSIO – kiedy poznałem Iwonę, byłem na etapie poszukiwania Boga. Miałem kontakt z Kościołem baptystów. Czytałem Pismo Święte. Razem z Iwoną chodziliśmy co niedzielę do kościoła. Kiedy się poznaliśmy, byliśmy jak dwa przeciwstawne bieguny. Rysio – spokojny, małomówny, wręcz nieśmiały. Był całkowitym abstynentem, co w jego środowisku było czymś wyjątkowym.

IWONA – żywiołowa, lubiąca przygody imprezowiczka. Bóg połączył ogień i wodę. Po roku znajomości wzięliśmy ślub, a 12 miesięcy później urodziła się nasza najstarsza córka. W tym czasie odwiedzili nas znajomi Rysia z kościoła baptystów – Marek i Beata. Przed posiłkiem Marek odmówił modlitwę. Było to dla nas zaskoczeniem, bo my wtedy nie modliliśmy się przed jedzeniem. Poczuliśmy zażenowanie że my jako gospodarze nie pamiętaliśmy o modlitwie. Ta sytuacja sprawiła że poszukaliśmy wspólnoty, żeby móc się rozwijać duchowo. Poprzez parafię Św. Rocha trafiliśmy do wspólnoty Domowego Kościoła w Ruchu Światło Życie, który pomógł nam odkryć Miłosiernego Boga i dar wspólnoty. Nauczyliśmy się ufać Bogu i zawierzać mu nasze codzienne życie.

RYSIO – Teraz może powiem o mojej karierze piłkarskiej. Taką prawdziwą zabawę w piłkę nożną zacząłem w 1990 roku w II-ligowej Jagiellonii Białystok. Od początku zyskałem sobie zaufanie wśród kolegów z drużyny jak i kibiców Jagiellonii. Po kilku latach zostałem wybrany kapitanem zespołu, co jest funkcją bardzo odpowiedzialną. Musiałem być dżentelmenem w każdym calu, chociażby to, że nigdy nie używałem brzydkich słów czy przeklinania, co w tamtych czasach było ewenementem. Zawsze starałem się łagodzić konflikty dobrym słowem i uśmiechem, co pozostało mi do dziś. Myślę, że z tej funkcji wyszedłem bardzo dobrze, bo do dziś starzy prawdziwi kibice pamiętają mnie z tej strony. Byłem szanowny na boisku i poza nim.

IWONA – Rysio wśród swoich klubowych kolegów z Jagiellonii był uważany za dobrego kolegę, chociaż nie chodził z nimi na imprezy po wygranych meczach. Wszyscy jego znajomi wiedzieli, że u niego na pierwszym miejscu jest rodzina. Dzisiaj z perspektywy 24 lat naszego małżeństwa możemy powiedzieć, że Domowy Kościół pomógł nam odkryć, na czym polega jedność małżeńska i jak trzeba pielęgnować miłość. Rekolekcje i podane tam zasady pracy nad sobą pozwoliły nam odkryć piękno powołania do życia w małżeństwie. W obecnych czasach, kiedy zagrożone są takie wartości jak rodzina i wierność, potrzebne jest środowisko, gdzie młode małżeństwa mogą otrzymać wsparcie i pomoc w kryzysach i trudach wspólnego życia.

Iwona i Ryszard